|
Lekkie płatki śniegu spadają na ziemię Wirują i tańczą, jak gibkie tancerki W wietrznych piruetach zrzucają swe brzemię Małe, białe, zimowe i zimne iskierki Płatki śniegu we włosach i na mojej twarzy Stopione prawie całkiem, jak brylanty błyszczą Twoje spojrzenie obietnicą, że się zdarzy znów co już się zdarzyło, pragnienia się ziszczą Oczy wpatrzone we mnie, w oczach radość płonie Tak, twoja jestem, dzisiaj, jutro i niezmiennie Daj mi swe przemarznięte z mrozu, czułe dłonie Ogrzeję je od żaru płonącego we mnie Blisko tak, przytuleni, spoglądamy w okno Gdy tymczasem tam ogień na kominku płonie A na dworze choinki w swym cierpieniu mokną Tymczasem tu zapach choinki każdy chłonie Mróz na szybach maluje swoim pędzlem białym Nie z tego świata obrazy kwiatów oraz liści Przy kominku, przy winie, będę sercem całym Nadzieję mieć, że moje marzenie się ziści |