Liście opadły a serce drży w ciszy
W wietrze szept wspomnień jak echo z oddali 
W alei cieni przystanęłam dzisiaj
Na grobie bliskich znicz chwiejnie się pali

W zadumie stoję, spoglądam na groby,
Imion litery w kamieniu wyryte
I gdy tak patrzę to zda się jakoby
każde z tych imion w sercu moim skryte

Życie upływa jako strumień rwący
Czas mija, zmarszczki malując na twarzy 
Lecz miłość trwa i trwać będzie bez końca 
Bez względu na to co się jeszcze zdarzy

Tych, których nie ma, czuję ich obecność
Ich głosy, dotyk, ich śmiech w sercu noszę
To jest tęsknota, to nie jest konieczność,
O spokój duszy dla nich Boga proszę

Zamykam oczy, modlitwa ma płynie
W ciszy jesiennej, z głębi serca mego
Tęsknota moja nigdy nie przeminie
Lecz spokój mnie ogarnął dnia tamtego

Bogu dziękuję z losem pogodzona 
Tulę mych bliskich z miłości bezmiernej
Spokój i światło biorę w swe ramiona
Kończąc modlitwę w tej ciszy jesiennej


Contact Us / Kontakt z nami
skaner@skaner.net / +1 519 641 8894