|
Liście opadły a serce drży w ciszy W wietrze szept wspomnień jak echo z oddali W alei cieni przystanęłam dzisiaj Na grobie bliskich znicz chwiejnie się pali W zadumie stoję, spoglądam na groby, Imion litery w kamieniu wyryte I gdy tak patrzę to zda się jakoby każde z tych imion w sercu moim skryte Życie upływa jako strumień rwący Czas mija, zmarszczki malując na twarzy Lecz miłość trwa i trwać będzie bez końca Bez względu na to co się jeszcze zdarzy Tych, których nie ma, czuję ich obecność Ich głosy, dotyk, ich śmiech w sercu noszę To jest tęsknota, to nie jest konieczność, O spokój duszy dla nich Boga proszę Zamykam oczy, modlitwa ma płynie W ciszy jesiennej, z głębi serca mego Tęsknota moja nigdy nie przeminie Lecz spokój mnie ogarnął dnia tamtego Bogu dziękuję z losem pogodzona Tulę mych bliskich z miłości bezmiernej Spokój i światło biorę w swe ramiona Kończąc modlitwę w tej ciszy jesiennej |