Ballada „Na rozdrożu”

ntro]
Historię którą opowiedzieć  chciałam
W karczmie  przy kawie podsłuchałam
Jak wędrowiec dalej iść nie może
Gdyż na  drodze trafił na rozdroże

W prawo gościniec w lewo ścieżka biegła
Przysiadł na kamieniu obok bieda legła
I tak na dobre gdy wypoczęły im nogi
Musieli wybrać z której skorzystać drogi

Gościniec piękny obsadzony drzewami
Lecz za rogiem już czekał diabeł z widłami
Będzie kusił złotem udając dziewczynę
Wybrał więc inną drogę wąską ścieżynę

Wesoło śpiewa idąc dróżką przez las
I tu mu się skończył ten radosny czas
Okrutni zbójcy zza drzew wyskoczyli
Biednego wędrowca kręgiem otoczyli

Gęby leśnych obleśne miny też ponure
- Jeśli oddasz wszystko to ocalisz skórę
Dobrze że diabłu duszy swej nie sprzedał
Oddał zbójcom worek w którym spała bieda

Zbójcy żądni dzielić łup worek otworzyli
Przerażeni tym co w tym worku zobaczyli
Bieda po równi każdemu rozdała  przydział
I od tej pory nikt zbójców nie widział

Wędrowiec niczego w tej drodze nie stracił
Jedynie o pewną mądrość się wzbogacił
Jeśli na swej drodze trafisz na rozdroże
Wybierz ścieżkę krętą ona ci pomoże.

[outro]




Contact Us / Kontakt z nami
skaner@skaner.net / +1 519 641 8894