Idzie baba wesoła do samego nieba
Bo taka jej była, gorąca potrzeba
Na ziemi  niemal  dostawała szału
Tak bardzo chciała dostać się do raju

Przy bramie święty Piotr się pyta
Skąd u ciebie taka nagła wizyta?
Zdziwieni też byli, anieli oniemieli
Czy aż tak źle jest, na tej waszej ziemi?

Święty Piotr wpuszcza w końcu to babsko
Ta zaś przypomniała włączone żelazko
Które na ziemi nieroztropnie zostawiła
I prędko spod bramy na ziemię wróciła

Wpada do kuchni a tam same przysmaki
Przyjęcie, wesele? pyta, czy bal jaki?
Stypa ktoś powiada, dzisiaj po pogrzebie
Tej co od trzech dni, buja sobie w niebie

Podarła buty w tej drodze do nieba
Nowe by trzeba kupić, taka jest potrzeba
Zagląda ostrożnie tam gdzie miała kasę
I widzi rachunków i kwitów całą masę

Czyżby na koniec dopadła mnie bieda?
Gdzież się podziała cała moja scheda?
Otwiera oczy, gdy mąż mówi do niej czule
-  Kiedy mi skończysz prasować koszulę?

Życie to nie bajka to nie senna zmora
Nie widzi już w mężu strasznego potwora
Przed którym  ona  by  do raju  uciekła 
Woli prozę życia niż wszelkie nieba czy piekła


Contact Us / Kontakt z nami
skaner@skaner.net / +1 519 641 8894