W samym środku miasta obok ratusza
Stał dom przebogaty, co aż za serce rusza
Szafy rzeźbione z mahoniu a stół z hebanu
Świadczyły o świetności tego dobrostanu

Lecz cisza tam była jak w zimnej komorze,
Choć stał tam stół, szafa i rozłożyste łoże,
Zaś echo żałosne po kątach się snuło 
Co się tam stało, co harmonię zepsuło?

Bo dom to nie tylko stół, szafa i łoże,
Prawdę ci teraz na ten stół wyłożę,
Piękne meble to przecież nie wszystko,
Gdy nie zapłonie w środku domowe ognisko.

Daleko za miastem, malusieńka chata     
A w niej jest więcej niż w pałacach świata.
Choć wygląda niemal tak jak stare zgliszcze
Dach krzywy a wiatr przez szpary świszcze,
 
Bo dom, by był domem, musi mieć w sobie
Miłość na co dzień, nie ku ozdobie,
Na nic się zdadzą domowe sprzęty,
Gdy ona nachmurzona i on jest nadęty.

Czy okazały gmach, czy uboga chata,
Gdzie ktoś bez końca kimś innym pomiata,
Gościom uprzejmie rzecze: czym chata bogata
Po wyjściu, domownikom, szykuje zaś bata

Bo cóż z tego, że salon pięknem zachwyca,
Gdy w sercu nienawiść, w oczach błyskawica,
A uśmiech sztuczny, do twarzy przyklejony,
Mówi więcej niż sama nienawiść do żony

Lecz tam, gdzie śmiech cichy przy stole się rodzi,
Gdzie jedno drugiemu w potrzebie nie szkodzi,
Gdzie zgoda jak światło co w oknach się pali
To dom solidny, choć ściany z gliny nie stali.

Dom wtedy staje się prawdziwym domem,
Gdy nikt nie ciska, słowem jako gromem,
Gdzie ciepłe uczucie panuje i zgoda —
Nieważny jest wiek, bogactwo czy uroda.

Dając miłość domowi, stajesz się jego cząstką
On odwzajemni się tobie z wielką nawiązką
Nikt już nie zburzy takiego bastionu
Choć zbudowany z gliny, nie z żelazobetonu 



Contact Us / Kontakt z nami
skaner@skaner.net / +1 519 641 8894